Tytuł: Wredne dziewczyny
Reżyseria: Mark Waters
Scenariusz: Tina Fey
Czas trwania: 1 godz. 37 min
Gatunek: Komedia obyczajowa
Każdy z nas to już kiedyś widział. Amerykańskie licea, jest podział na kujonów, mięśniaków, punków i wiele innych grup. Jednak królowymi szkoły jest zawsze kilka najpopularniejszych dziewczyn. Wszyscy chcą się z nimi przyjaźnić, mimo że są wredne i czuć od nich plastikiem na kilometr. W Illinois są nimi: Regina George, najwredniejsza dziewczyna na tej półkuli; Gretchen równocześnie bojąca się swojej przyjaciółki i starająca się jej podlizać oraz Karen słodziutka, ale głupiutka blondyneczka.
Gdy Cady Heron przyjeżdża do Ameryki, po dzieciństwie prawie całkowicie spędzonym w Afryce, orientuje się, że w licem jest przetrwać znacznie trudniej niż na sawannie. Zaprzyjaźnia się z plastikami, które złapały ją w swoje szpony i trudno się od nich oderwać. Poznaje również dwoje outsiderów - Damiana i Janis, o której Regina rozpowiedziała plotki o jej mniemanym lesbijstwie. Cady chce pomóc nowej koleżance i w trójkę wymyślają plan zemsty. Plastiki myślą, że dziewczyna jest ich przyjaciółką, a tak naprawdę nie mają pojęcia, że ich rujnuje.
"Wredne dziewczyny" wyglądają na pierwszy rzut oka na głupią komedie dla nic nie wymagających od niego nastolatek. Wbrew pozorom jest on nakręcony dosyć dobrze i inteligentnie. Pokazuje jak wygląda życie w grupie z liderką na czele (sama nawet doświadczyłam, ale w mniej hardcorowej wersji) i jakie dziewczyny są dla siebie okropne. Potrafią być dla siebie niemiłe i wymyślać nieprawdziwe plotki, aby być jak "najlepsze" oraz nie wiadomo dlaczego zdobyć uznanie płci przeciwnej. Cady kompletnie nie rozumie takich zachować i porównuje je do życia zwierząt. Również nie widzę sensu takiego życia, ale co zrobić, zawsze tak było i będzie. Film był nakręcony 10 lat, a dzisiejsze produkcje pokazują podobną hierachię. Jeżeli ktoś chodzi do szkoły, a zwłaszcza do gimnazjum, to raczej wie co znaczy podział na "lepszych" i "gorszych".
Bardzo podobała mi się gra Lindsay Lohan, w roli głównej bohaterki. Wyglądała jakby nie miała pojęcia skąd się tu w ogóle wzięła - i tak miało być. Rachel McAdams po raz kolejny udowodniła, że jest świetną aktorką. Amanda Seyfried (która uwielbiam tak na marginesie) nie wyróżniała się za bardzo niestety, a aktorka grająca Gretchen świetnie wpadała w szał i piszczała (XD).
Film nie jest może jakimś arcydziełem, ale jest ciekawy i przyjemnie się go ogląda. Lekki, zabawny i nie wymaga zbyt dużo myślenia. Jest jednym z lepszych filmów dla nastolatek i zajmuje zdecydowanie miejsce na wyższej półce w tym gatunku. Poleciłabym go tym, którzy nie wymagają za wiele i wszystkim dziewczynom/kobietom, bo dla chłopców się raczej nie nadaje ;)
piątek, 26 grudnia 2014
środa, 24 grudnia 2014
Merry Christmas Everyone!
Już za parę godzin zasiadacie do stołów, a my Wam jeszcze nie złożyłyśmy życzeń :o Więc życzymy Wam drodzy czytelnicy:
Spokojnych i radosnych Świąt
Pysznego jedzenia przy stole
Wymarzonych prezentów pod choinką
I wora książek hihi
Po prostu żebyście byli szczęśliwi
sobota, 20 grudnia 2014
The greatest chrismas songs
A jakie są Wasze ulubione piosenki świąteczne? Już czujecie magię świąt? :)
środa, 17 grudnia 2014
"All I want for Christmas is you..."
Boże Narodzenie już coraz bliżej! Miasta rozświetlone lampkami, choinki już pachną w niektórych domach. A że śniegu jeszcze nie ma, to trzeba wczuć się w atmosferę Świąt w jakiś inny sposób. Jaki? Myślę, że filmy to dobry pomysł :) Oto kilka z nich:
Ekspres polarny
To jeden z moich ulubionych świątecznych filmów. Niektórzy mogą stwierdzić, że to zwykła bajka dla dzieci. Potrafię go jednak oglądać kilka razy i jeszcze mi się nie znudził. Film opowiada o chłopcu, który nie wierzy w Świętego Mikołaja. Trafia do pociągu, mającego go zabrać właśnie do Świętego. Jak to się skończy? Zobaczcie sami. Animacja zasługuje na oklaski za technikę "wychwytywania ruchu". Sądzę, że wytwórnia świetnie spisała się pod tym względem.
Kraina lodu
Wątpię, aby ktoś nie słyszał o tej bajce. Co prawda nie jest ona o Świętach, ale o zimie na pewno. Podczas ogladania nie da się nie śpiewać razem z bohaterami. Postacie są przesympatyczne, animacje piękne. Nic tylko usiąść z ciepłą herbatą (lub kawą, jak kto woli) i przenieść się do Arendelle.
Listy do M.
To chyba jedna z moich ulubionych polskich komedii. Do tego jakże świąteczna! Dobra obsada, ciekawy pomysł na film. O to właśnie chodzi, prawda? Polecam na szczególnie zimne dni, osobom, które chcą się trochę pośmiać.
To właśnie miłość (Love actually)
Słyszałam o filmie wiele pozytywnych opinii. Nie były one mylne. Wczoraj obejrzałam go pierwszy raz i coś czuję, że nie ostatni. "To właśnie miłość" skradło moje serce. Nie wiedziałam, że w tak prosty i szczery sposób można pokazać czym naprawdę jest miłość. Zbliża się czas Świąt. Poznajemy kilka historii różnych ludzi, każdy z nich zaznaje miłości, nawet ci najmłodsi. Harry jest zagubiony, nowy premier pracuje z miłą Natalie, Daniel właśnie stracił żonę, a jego pasierb potrzebuje pomocy. U Jamiego sprząta pewna Portugalka, a Billy bije się o pierwsze miejsce na listach przebojów. Wszystko to jednak kręci się wokół dwóch rzeczy: miłości i Bożego Narodzenia. Gwiazdorska obsada spisała się świetnie, muzyka i wspaniały humor nadają filmowy magicznego klimatu. Teskty bohaterów są mistrzowskie. Aż zacytuję kilka z nich:
"Dzieci! Nie kupujcie narkotyków. Zostańcie piosenkarzami... Dostaniecie je za friko!"
"Rany, Billy... 10 minut u Eltona i już jesteś homo-nie-wiadomo!"
"Chciałbym prosić o ręce pańskiej córki."
"Niestety ona nie mówi po francusku, dokładnie jak pan."
"-Dostaliśmy role w przedstawieniu bożonarodzeniowym i ja jestem homarem.
- Homarem?
- Tak.
- W sztuce bożonarodzeniowej?
- Tak, pierwszym homarem.
- Było więcej homarów przy narodzinach Jezusa?
- A nie?"
"Co może być gorszego niż takie męczarnie?" (11-nastoletni Sam o miłości)
"Generalnie nie ma dla nas jednej, unikalnej osoby w życiu"
Jest ich jeszcze wiele więcej. Z radością dodaję "To właśnie miłość" na listę moich ulubionych filmów i gorąco go wam polecam!
Z czystym sercem mogę powiedzieć, że te filmy pomogą wam nastawić się na nadchodzące Święta.
Ekspres polarny
To jeden z moich ulubionych świątecznych filmów. Niektórzy mogą stwierdzić, że to zwykła bajka dla dzieci. Potrafię go jednak oglądać kilka razy i jeszcze mi się nie znudził. Film opowiada o chłopcu, który nie wierzy w Świętego Mikołaja. Trafia do pociągu, mającego go zabrać właśnie do Świętego. Jak to się skończy? Zobaczcie sami. Animacja zasługuje na oklaski za technikę "wychwytywania ruchu". Sądzę, że wytwórnia świetnie spisała się pod tym względem.Kraina lodu
Wątpię, aby ktoś nie słyszał o tej bajce. Co prawda nie jest ona o Świętach, ale o zimie na pewno. Podczas ogladania nie da się nie śpiewać razem z bohaterami. Postacie są przesympatyczne, animacje piękne. Nic tylko usiąść z ciepłą herbatą (lub kawą, jak kto woli) i przenieść się do Arendelle.
Listy do M.To chyba jedna z moich ulubionych polskich komedii. Do tego jakże świąteczna! Dobra obsada, ciekawy pomysł na film. O to właśnie chodzi, prawda? Polecam na szczególnie zimne dni, osobom, które chcą się trochę pośmiać.
To właśnie miłość (Love actually)
Słyszałam o filmie wiele pozytywnych opinii. Nie były one mylne. Wczoraj obejrzałam go pierwszy raz i coś czuję, że nie ostatni. "To właśnie miłość" skradło moje serce. Nie wiedziałam, że w tak prosty i szczery sposób można pokazać czym naprawdę jest miłość. Zbliża się czas Świąt. Poznajemy kilka historii różnych ludzi, każdy z nich zaznaje miłości, nawet ci najmłodsi. Harry jest zagubiony, nowy premier pracuje z miłą Natalie, Daniel właśnie stracił żonę, a jego pasierb potrzebuje pomocy. U Jamiego sprząta pewna Portugalka, a Billy bije się o pierwsze miejsce na listach przebojów. Wszystko to jednak kręci się wokół dwóch rzeczy: miłości i Bożego Narodzenia. Gwiazdorska obsada spisała się świetnie, muzyka i wspaniały humor nadają filmowy magicznego klimatu. Teskty bohaterów są mistrzowskie. Aż zacytuję kilka z nich:
"Dzieci! Nie kupujcie narkotyków. Zostańcie piosenkarzami... Dostaniecie je za friko!"
"Rany, Billy... 10 minut u Eltona i już jesteś homo-nie-wiadomo!"
"Chciałbym prosić o ręce pańskiej córki."
"Niestety ona nie mówi po francusku, dokładnie jak pan."
"-Dostaliśmy role w przedstawieniu bożonarodzeniowym i ja jestem homarem.
- Homarem?
- Tak.
- W sztuce bożonarodzeniowej?
- Tak, pierwszym homarem.
- Było więcej homarów przy narodzinach Jezusa?
- A nie?"
"Co może być gorszego niż takie męczarnie?" (11-nastoletni Sam o miłości)
"Generalnie nie ma dla nas jednej, unikalnej osoby w życiu"
Jest ich jeszcze wiele więcej. Z radością dodaję "To właśnie miłość" na listę moich ulubionych filmów i gorąco go wam polecam!
Z czystym sercem mogę powiedzieć, że te filmy pomogą wam nastawić się na nadchodzące Święta.
czwartek, 11 grudnia 2014
Wszystko zaczęło się od fotela...
Reżyseria: Jason Reitman
Scenariusz: Diablo Cody
Czas trwania: 1 godz. 36 min
Gatunek: Dramat, Komedia
Juno zdecydowanie był dla mnie miłym zaskoczeniem. Jest to nie zwykle inteligentna komedia, która jednocześnie jest lekka i przyjemna. Myślałam sobie tak: pewnie kolejny nie zbyt mądry film dla nastolatek, który i tak nic nie wniesie do mojego życia. No dobra niczego mnie nie nauczył, ale dawno takich śmiesznych tekstów nie słyszałam. Juno ma talent do ciętych ripost.
Więc tak: film opowiada o 16-letniej dziewczynie o imieniu Juno, która zaszła w ciążę ze swoim kolegą, Bleekerem. Choć czuć chemię pomiędzy nimi, to jednak nie układa im się za dobrze, przynajmniej na początku. Po stchórzeniu w gabinecie, gdzie miała dokonać aborcji ( i bardzo dobrze), za namową swojej przyjaciółki, Leah, decyduje się na adopcję. Dzięki ogłoszeniom w gazecie znajdują parę idealnych rodziców zastępczych. Już po pierwszym spotkaniu zaprzyjaźnia się z nimi, a zwłaszcza z przyszłym ojcem dla jej dziecka, Markiem, który okazuje się być naprawdę fajnym gościem. Jego żona Vanessa, jest trochę choleryczką, ale i tak jest bardzo sympatyczna. Film kończy się ciekawym zwrotem zwrotem akcji, którego Wam nie wyjawię, żeby nie popsuć przyjemności z oglądania.
Tak jak pisałam na początku teksty Juno są w tym filmie mistrzowskie. Brawa za nie dla scenarzystki Diablo Cody, która za nie została nagrodzona Oscarem. Obsada spisała się świetnie. Każdy. Bez wyjątku. Kolejną świetną rzeczą jest muzyka. Co prawda wcześniej już słuchałam tych soundtracków, ale oglądając spodobały mi się jeszcze bardziej.
Podsumowując, spodobał mi się i zdecydowanie nie żałuję tej półtorej godziny częstego śmiechu. Poleciłabym go zdecydowanie nastolatkom, ale i może się spodobać dorosłym, którzy lubią lekkie komedie.
Oglądaliście ten film? Co o nim sądzicie?
poniedziałek, 8 grudnia 2014
21 urodziny AnnySophi Robb!
Dzisiaj swoje 21 urodziny obchodzi amerykańska aktorka, AnnaSophia Robb! Czego możemy jej życzyć? Z pewnością nowych ról, wiele miłości i żeby po prostu była szczęśliwa.
Urodziła się w Denver, w stanie Kolorado. Od dziecka była bardzo zapracowana. Od piątego roku życia ćwiczyła gimnastykę artystyczną, siódmego zdobywała nagrody w konkursach tanecznych a od ósmego użyczała głosu w radiu. Jej pierwszym poważnym filmem była rola u boku Johnnego Deepa w "Charlie i fabryka czekolady." Był to również pierwszy film w którym ją widziałam. Później z powodu mojej lenistwa (czyt. miłości do ekranizacji lektur) w "Moście do Therabithii" z równie raczkującym w aktorstwie, Joshem Hutchersonem. Wystąpiła również w "Surferce z charakterem." To musiało być niezwykle trudne udawać, że nie ma się jednej ręki. Jednak ujęła moje serce dopiero w serialu "Pamiętniki Carrie". Idealnie wpasowała się do roli i przy tym jest przesłodka. A wiecie co jest w niej najlepsze? Mimo młodego wieku potrafi grać!
Ciekawostki:
- Ma tylko 152 cm wzrostu
- W 2005 roku była twarzą znanej firmy odzieżowej TRAD. Pomogła zaprojektować i zaprezentować linię dla dziewczyn.
- W 2004 roku wystąpiła w reklamie płatków śniadaniowych Captain Crunch.
Znacie tą aktorkę? Czego jej życzycie?
konkurs u July klik
źródło informacji: filmweb.pl/zdjęcia: google grafika
sobota, 6 grudnia 2014
Boyhood
Tytuł: BoyhoodReżyseria i scenariusz: : Richard Linklater
Czas trwania: 2 godz 43 min
Gatunek: Dramat
Boyhood jest specyficznych filmem, to od razu zaznaczam. Przynajmniej dla mnie. Nie ma w nim obowiązkowych zwrotów akcji i porywającej fabuły. Jednak jest w nim coś magicznego, że aż chce się go oglądać. Każdy dorosły przecież powie, że dorastanie dziecka jest jedną z najfajniejszych rzeczy jakie można w życiu zobaczyć.
W tym filmie poznajemy pięcioletniego Masona, który okazuje się być głównym bohaterem. Ma siostrę, która gdy są dziećmi próbuje mu pokazać że jest od niego lepsza. Urodzili się gdy ich rodzice byli bardzo młodzi, mieli po 22 lata. Nie mogli się dogadać i z tego powodu się rozstali. Ich ojciec wrócił po kilku latach z Alaski i zaczyna się z nimi regularnie spotykać. Później ich matka wychodzi za swojego wykładowce, który staje się alkoholikiem. Życie dzieci wtedy ogromnie się zmienia. Przeprowadzają się do innego miasta i zaczynają nowe życie. Mason idzie do nowej szkoły. Tam poznaje nowych przyjaciół, trochę imprezuje i odkrywa swoją pasję - fotografowanie. Pod koniec filmu widzimy go już jako młodego mężczyznę kończącego szkołę. Zrywa ze swoją pierwszą miłością, jego matka dostaje histerii, dostaje przydatne rady od ojca. Następnie bierze swoje auto i wyrusza na uniwersytet, aby przeżywać nowe przygody.
Tak jak zaznaczyłam na początku, ten film jest inny niż wszystkie. Przede wszystkim kręcono go 11 lat - bardzo długo. W związku z tym nie zmieniano aktorów. Tak, to jest ten sam Mason, którego widzimy na końcu i na początku. To jest chyba jeden z nie wielu filmów, który wykorzystał taką metodę. Ogromnie mi się to podoba. Gra aktorów świetna - zwłaszcza nasz główny bohater i jego ojciec (Ethan Hawke). Jednak nie ma dzieł idealnych. Mimo jego magiczności jest ważna rzecz, która jest dla mnie istotna. Wiadomo dorastanie jest fajne, ale mnie jakoś nie porwało. Po prostu mnie trochę nudził. Ostatnio często zasypiam coś oglądając, możliwe że na tym też. Dla mnie jednak film musi mieć choć odrobinę niecodziennej fabuły Także polecam go troszkę bardziej dojrzałym osobom i wiadomo tym którzy lubią biografie. Podsumowując : nie jest źle.
Subskrybuj:
Posty (Atom)












